Pożegnanie z Kubą


Ostatnim punktem programu naszej wizyty na Kubie (mój Boże, to już ponad rok temu!) było Matanzas i Varadero. To słynne Varadero, do którego zjeżdzają się turyści z całego świata i którego plaże ponoć sam Fidel uznał za najlepsze. Oczekiwania były więc ogromne. A spotkało nas nie mniej ogromne rozczarowanie. I nie, nie miał na nie wpływu nasz podminowany nastrój po „kubańskiej przygodzie” opisanej post wcześniej. Nie złożyła też na to raczej średnia pogoda. Po prostu Varadero to… no takie Władysławowo czy Międzyzdroje w szczycie sezonu. Owszem, fajnie wybrać się na spacer. Ale być tylko tam dwa pełne tygodnie? Kto co lubi…
W każdym razie jest to typowo turystyczne miejsce. Hotele, restauracje, sklepiki z pamiątkami. A do tego pola golfowe i plaże. Plaże w porządku, acz zupełnie nie zachwycające. Bez życia pod wodą, za to z życiem nad nim: pełne turystów, zorganizowanych, hotelowych animacji, drinków z palemką i sesji modelek. Nie nasze klimaty. :(

Równie srogo zawiedliśmy się na Matanzas. Miasto to jest tańszą alternatywą noclegową dla odwiedzających Varadero. Aczkolwiek jest NAJBRZYDSZYM miastem, jakie widzieliśmy na Kubie. Serio. Naprawdę. Byliśmy zdumieni, że właśnie to miasto upodobał sobie „nasz” Adonis. W rozmowach z nami wspominał, że bardzo chętnie by w nim zamieszkał. Ale znów - o gustach się nie dyskutuje :) Ciężko też coś o nim więcej napisać. Bo w zasadzie włóczyliśmy się po nim pochłaniając jego brzydotę. Na osłodę odkryliśmy panią, która sprzedawała przepyszną lemoniadę, zjedliśmy pizzę, która była zadziwiająco dobra, choć zaplecze „pizzerii” już dawno powinien zamknąć ichniejszy sanepid, popatrzeliśmy na dzieci grające w baseballa i ptaki wydające dziwne dźwięki. Było więc mimo wszystko miło, aczkolwiek Matanzas i Varadero są miejscami, które spokojnie podczas wyprawy na Kubę odpuścić. Zwłaszcza, że jest tyle innych, ciekawych lokalizacji. Ahh, piękne cayos, niesamowita Playa Larga i cudowna droga do Trinidadu! Jeśli dane będzie mi wrócić kiedyś na Kubę to swoje kroki pokieruję właśnie tam!


I tym właśnie akcentem chciałabym pożegnać się Kubą… Nie wykluczam, że jakiś wpis na jej temat jeszcze powstanie. Ale czas ruszyć do przodu i udać się, w zasadzie nie aż tak znowu daleko, bo… do Panamy, na Kostarykę i Nikaraguę!
#kuba #matanzas #plaża #varadero #miasto