Kubańskie teledyski

Ranek w Playa Larga przywitał nas pięknym, gorącym słońcem. „To nasza ostatnie chwile tutaj...” – pomyślałam trochę z nostalgią, a trochę z podnieceniem (ahoj, przygodo! czas na coś nowego!). W planach mamy wyruszenie skoro świt, ale Dominik upiera się, że musimy zgrać piosenki Adonisa. Nie ma opcji, byśmy wyjechali bez nich. Niestety, okazuje się, że nasz kolega pracuje od 7 do 11. Czyli nici z ambitnych planów. „Trudno. Oby było warto.” – myślę starając się po prostu cieszyć chwilą w pięknym miejscu. Nie spieszymy się więc zbytnio. Rozkoszujemy ostatnim śniadaniem, robimy pamiątkowe zdjęcia, dokarmiamy psy na pożegnanie...

Wreszcie decydujemy się pójść do domu Adonisa. Jak na złość ciągle go nie ma. Ale od czego ma się rodzinę! Chwila rozmowy i już sympatyczny wujek naszego kolegi prowadzi nas w kierunku miejsca, gdzie powinien być Adonis. Po drodze ucinamy sobie pogawędkę. Na temat Adonisa, Kuby, krokodyli („Jecie krokodyle?” „Tak” „Ale przecież są pod ochroną” „Ale są bardzo dobre” :)). W końcu jest! Wspólnymi siłami odnajdujemy Kubańczyka. Jest zaskoczony tym, że jeszcze tu jesteśmy. Ostatecznie pożegnaliśmy się już wczoraj... Ale jak tu wyjechać bez takiej pamiątki, jakim jest jego muzyka! Chcemy przekonać się, co on tam tworzy. Może odkryjemy kogoś na miarę Pitbulla?
Umawiamy się, że skoczy tylko do domu po pendrive’a, a my poczekamy w casa. Mamy więc czas na ostateczne spakowanie się, rozliczenie i pożegnanie. Na pamiatkę od przemiłych Państwa Noly i Yeni dostajemy kubańską bransoletkę i... spray na komary, bo przerażeni nie mogą przestać patrzeć na moje pokąsane nogi. Dodatkowo zapraszają nas ponownie za jakiś czas. Może w powiększonym gronie? Nie tak prędko ( :) ), ale obiecujemy, że jeśli mielibyśmy kiedyś ponownie zawitać na wyspę, to byłby to obowiązkowy punkt naszej wyprawy.
Pozostaje nam tylko czekać na Adonisa... i tak czekamy, czekamy, wybija południe... wreszcie jest! Przynosi pendrive’a, przegrywamy wszystko, co na nim jest i dajemy mu też nasze, wspólne zdjęcia. Chłopak chce się pochwalić jeszcze swoim teledyskiem, więc na pożegnanie jeszcze go oglądamy. I...cóż... szczęka mi opada do samej podłogi. Spodziewałam się wszystkiego, ale nie tego. Kątem oka widzę, że Dominik też w ciężkim szoku. „Khm... cudownie Adonis. Jest na prawdę super.”- uśmiechamy się myśląc jedynie „WTF?!!”. Cóż... Pitbulla to z niego nie będzie, ale widać, że się chłopaki starały. Zresztą zobaczcie sami.... https://www.youtube.com/watch?v=oiwwNY4BPlY
#kuba #playalarga #adonis #muzyka